"I don't know what's worth fighting for
Or why I have to scream
I don't know what I instigate
And say what I don't mean
I don't know how I got this way
I'll never be alright
So I'm breaking the habit
I'm breaking the habit tonight [...]"
Or why I have to scream
I don't know what I instigate
And say what I don't mean
I don't know how I got this way
I'll never be alright
So I'm breaking the habit
I'm breaking the habit tonight [...]"
Blaisy'ie Avenlie Mystery "Blay"/ "Aven"
Wiek: 17 lat (07.12) | Płeć: ♀ | Biseksualna | Inna | Marzycielka |
Samotniczka | Pełna wyobraźni | Pozorny spokój |
Błękitnooka | Białe włosy | 1,67 m | Pokój numer 7
Znalazła się na terenie Wretched & Divine w poniedziałek. Późnym wieczorem przyjechała, by nie mieć z nikim styczności, lecz właściwie dlaczego? Kim jest? Czego tu szuka, skoro nie wygląda, jakby z kimkolwiek chciała nawiązać kontakt? Białowłosa, średniego wzrostu, błękitne oczy spoglądające ciągle w dal, lub też sprawiające wrażenie, jakby ich właścicielka była w kompletnie innym, nierzeczywistym świecie - tak można było przedstawić pierwsze wrażenie o niej. Lecz czy przypadkiem ten błękit nie skrywa czegoś więcej? Czegoś, co chciałoby wypłynąć na powietrze i pokazać się światu?
Czas pokaże...
Name, appearance and clothes. Does Is it a something,
which tell about you? No . It's only something, which distinguishes me from the rest population.
which tell about you? No . It's only something, which distinguishes me from the rest population.
Nazywa się Blaisy'ie Avenlie Mystery, bo tak też nadali jej imiona rodzice. Jednakże rodzice zawsze, gdziekolwiek by nie była wołali na nią Blay lub Aven zamiennie, tak żeby pogodzić to, że jedno z nich chciało jedną wersję pierwszego imienia, a drugie drugą. W szkole zaś mówiono do niej nazwiskiem, bo jakoś tak trudno było im wypowiedzieć pierwsze imię, a uważano, że drugie nie służy do wołania. No pomijając już, że członkowie klasy w ogóle nie zwracali na nią uwagi i ona sama jakoś do nich nie wyciągała ręki.
Dziewczyna ta urodziła się 7 grudnia 1996 roku . Pochodzi z Reigate i jej korzenie są typowo brytyjskie, chociaż jakby dokładniej sięgnąć wgłąb odkryłoby się również i polskie.
Jest szczupłą nastolatką, przykuwającą spojrzenie swym naturalnym, odmiennym kolorem włosów, ale też i z jego powodu jest kimś, kogo się mija. Bo przecież ktoś taki nie może być normalny, nieprawdaż? Nie jest wysoką nastolatką, co było już powiedziane, ale do najniższych na szczęście też nie należy, bo ma 167 cm wzrostu. Czysto błękitne oczy nie pokazują po dziewczynie zazwyczaj jej prawdziwych emocji, ale nie jest też i tak, że zawsze emanują chłodem. Jest zgrabna, ale nie tak żeby uważać ją za modelkę. Po prostu nie ma nadwagi i nawet nie stara się, by ją uzyskać. Jej twarz jest delikatna i gładka, co jest spowodowane tym, że dziewczyna w ogóle nie stosuje makijażu, no może poza błyszczykiem na ustach od czasu do czasu. Nikt bowiem nie nauczył jej, jak się robi profesjonalny makijaż, ale pewnie nawet gdyby ktoś to zrobił i tak uznałaby go za niepotrzebne jej do szczęścia narzędzie. Włosy, które jak już powiedziałam powodują wszelkie zwracanie na nią uwagi, są delikatnie falowane, przy czym też nie do końca, bo tylko końcówki i to też tych dłuższych włosów się falują. Kolor ich zaś właściwie.. nikt nie wie skąd się wziął, lecz to pewnie wynik jakiś dalszych korzeni.
Co do ubioru? Dziewczynę można spotkać we wszelakich barwach. Znaczy tu mam na myśli, że i w tych pastelowych, jasnych, jak i ciemnych, czarnych. Jednakże, co najczęściej można na jej ciele zobaczyć? Oczywiście jakieś czarne jeansy, bo jakżeby inaczej, ciemną bluzkę, bądź też koszulę i do tego bluzę, czyli innymi słowy standardowy ubiór, który pozwala jej się zaszyć wśród społeczeństwa. Pastelowe ubrania, tj. zielone, jakieś żółte, pomarańczowe, niebieskie nosi od czasu do czasu, przy jakiejś chęci zmiany lub też przy jakiejś stosownej okazji, gdzie chcę pokazać swój nastrój, lub też gdy zwyczajnie ma dosyć czarnego. No i codziennie zmienia ubrania. Nie lubi beżu, fioletu, brązu - tych kolorów w ogóle nie nosi. A co do biżuterii.. Tu zależy również od jej nastroju. Raz ubierze delikatne małe kolczyki, a raz wręcz ubierze coś, co od razu rzuca się w oczy, lecz mimo wszystko nigdy nie będzie to coś bardzo wyzywającego.
Stories. You can create millions of them. But only one will be true.
This story will not be fun, easy and happy.
Historia. Czy raczej cokolwiek odnośnie przeszłości dziewczyny.. Ciężko tak streścić wszystko w pigułce, bowiem tak wiele się wydarzyło. Tak wiele, co sprawia, że Blay jest, jaka jest. Urodziła się w niezbyt biednej, ale też i nie najbogatszej rodzinie. Jednakże ponieważ jej rodzicom zależało na podniesieniu statutu publicznego do maksimum, to już od małego uczona była życia według wzorowej rodziny najbogatszych. "Czyli jak?" - pojawia się pytanie. No więc - miała wszelkie zabawki, oryginalne ubrania, nie te z kolekcji sklepowych, a takie, które jej rodzice zamawiali. Na dodatek nie poświęcali jej oni zbytnio uwagi, bo pochłonięci byli pracą. Uważali, że dziecku do szczęścia wystarczy to, że ma ono wszelkie domowe sprzęty, jak i właśnie coś do zabawy, a jego rodzina wzbudza szacunek pozycją. Nie nauczyli jej więc żadnych szczególnych rodzinnych uczuć. Chociaż i nie było tak, żeby mała Blay nienawidziła swej rodziny. Po prostu przyjęła za normalne to, że z przedszkola, a później ze szkoły odbiera ją kompletnie nieznana jej osoba, a później, że spędza czas sama i że w ogóle z rodzicami nie rozmawia. No cóż - nie miała przyjaciół. Nie umiała rozmawiać z ludźmi. Bała się wypowiadać jakiekolwiek słowo, poza odpowiedzią na pytanie zadane przez nauczyciela. Lecz pewnego dnia... postanowiła zrobić coś, czego i tak rodzice jej nie zauważyli. Postanowiła pójść na imprezę... do klubu. Tyle bowiem wyłapywała z rozmowy kolegów i koleżanek na korytarzach, że chciała się przekonać, czy tam rzeczywiście było tak ciekawie. Zapewne gdyby jej rodzice wiedzieli o jej planach, gdyby ich to obchodziło.. nie trafiłaby tam. W każdym bądź razie ich to nie interesowało, a samotna dziewczyna szukała sposobu by czuć się dobrze. Miała wtedy 14 lat. Ubrała się w ciemne, wyzywające ubrania, które pożyczyła od mamy, nie wiedząc kompletnie, co to spowoduje i poszła do klubu. Nie miała pojęcia o przedziale wiekowym obowiązującym na wejściu do klubu, ale to też nie było ważne, bo o dziwo dziewczyna wyglądem wydawała się starsza. A więc wpuszczono ją bez okazywania żadnych dokumentów. Niepewnie podeszła do baru. I usłyszała pytanie, czy coś podać. Nie była przekonana, że chce pić. Właściwie grzeczna dziewczynka odmówiła. I wtedy podszedł do niej ten chłopak. Bała się go i rozmawiania z nim, a jednak zwalczyła to w sobie. Zaproponował jej spróbowanie jakiś proszków. Mówił, że to cukierki. Naiwna spróbowała i odpłynęła. Znaczy nie tak kompletnie, jednakże poczuła się rozluźniona. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że to był narkotyk. Nie znała nawet jego nazwy. Pod wpływem proszku napiła się alkoholu na koszt tego chłopaka i tańczyła z nim do 1 w nocy. Miała szczęście. Tego dnia nic złego się nie stało. Odprowadził ją do domu o 2 bez zrobienia jej czegokolwiek. Jednakże zachowali kontakt. Nic mu o sobie nie mówiła, a jednak się spotykali. Głównie po to, by mogła wziąć od niego owy proszek , po którym myślała, że czuję się lepiej. Zresztą poznała też jego towarzystwo i czuła się w nim dobrze. Nie mówiąc nic o sobie, tylko się śmiała z ich historii i czuła, że wreszcie nie jest sama. Uzależniła się od narkotyków i alkoholu wśród nich. Jej rodzice nie wiedzieli nic. Lecz i nie wszystko trwa wiecznie. Pewnego dnia zabrakło jej pieniędzy na proszek. Nafaszerowała się więc lekami, które znalazła w domu. Straciła przytomność i nie mogła się obudzić. Taką znaleźli ją rodzice. Trafiła na odwyk. Nie powiedziała nic o grupie, która nie chciała mieć z nią nic wspólnego. I znowu stała się zamknięta w sobie, chociaż tak prawdę powiedziawszy przed nikim nigdy się nie otworzyła. A gdy tylko wróciła z odwyku, zbuntowała się i uciekła z domu... Znalazła sobie wpierw przytułek, potem pracę, z której załatwiła własne mieszkanie.. a potem po pewnym czasie mieszkania samej postanowiła się zmienić w stosunku do ludzi.. Stąd też trafiła do Wretched & Divine
This only dream. Your dream. You shouldn't afraid
This story will not be fun, easy and happy.
Historia. Czy raczej cokolwiek odnośnie przeszłości dziewczyny.. Ciężko tak streścić wszystko w pigułce, bowiem tak wiele się wydarzyło. Tak wiele, co sprawia, że Blay jest, jaka jest. Urodziła się w niezbyt biednej, ale też i nie najbogatszej rodzinie. Jednakże ponieważ jej rodzicom zależało na podniesieniu statutu publicznego do maksimum, to już od małego uczona była życia według wzorowej rodziny najbogatszych. "Czyli jak?" - pojawia się pytanie. No więc - miała wszelkie zabawki, oryginalne ubrania, nie te z kolekcji sklepowych, a takie, które jej rodzice zamawiali. Na dodatek nie poświęcali jej oni zbytnio uwagi, bo pochłonięci byli pracą. Uważali, że dziecku do szczęścia wystarczy to, że ma ono wszelkie domowe sprzęty, jak i właśnie coś do zabawy, a jego rodzina wzbudza szacunek pozycją. Nie nauczyli jej więc żadnych szczególnych rodzinnych uczuć. Chociaż i nie było tak, żeby mała Blay nienawidziła swej rodziny. Po prostu przyjęła za normalne to, że z przedszkola, a później ze szkoły odbiera ją kompletnie nieznana jej osoba, a później, że spędza czas sama i że w ogóle z rodzicami nie rozmawia. No cóż - nie miała przyjaciół. Nie umiała rozmawiać z ludźmi. Bała się wypowiadać jakiekolwiek słowo, poza odpowiedzią na pytanie zadane przez nauczyciela. Lecz pewnego dnia... postanowiła zrobić coś, czego i tak rodzice jej nie zauważyli. Postanowiła pójść na imprezę... do klubu. Tyle bowiem wyłapywała z rozmowy kolegów i koleżanek na korytarzach, że chciała się przekonać, czy tam rzeczywiście było tak ciekawie. Zapewne gdyby jej rodzice wiedzieli o jej planach, gdyby ich to obchodziło.. nie trafiłaby tam. W każdym bądź razie ich to nie interesowało, a samotna dziewczyna szukała sposobu by czuć się dobrze. Miała wtedy 14 lat. Ubrała się w ciemne, wyzywające ubrania, które pożyczyła od mamy, nie wiedząc kompletnie, co to spowoduje i poszła do klubu. Nie miała pojęcia o przedziale wiekowym obowiązującym na wejściu do klubu, ale to też nie było ważne, bo o dziwo dziewczyna wyglądem wydawała się starsza. A więc wpuszczono ją bez okazywania żadnych dokumentów. Niepewnie podeszła do baru. I usłyszała pytanie, czy coś podać. Nie była przekonana, że chce pić. Właściwie grzeczna dziewczynka odmówiła. I wtedy podszedł do niej ten chłopak. Bała się go i rozmawiania z nim, a jednak zwalczyła to w sobie. Zaproponował jej spróbowanie jakiś proszków. Mówił, że to cukierki. Naiwna spróbowała i odpłynęła. Znaczy nie tak kompletnie, jednakże poczuła się rozluźniona. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że to był narkotyk. Nie znała nawet jego nazwy. Pod wpływem proszku napiła się alkoholu na koszt tego chłopaka i tańczyła z nim do 1 w nocy. Miała szczęście. Tego dnia nic złego się nie stało. Odprowadził ją do domu o 2 bez zrobienia jej czegokolwiek. Jednakże zachowali kontakt. Nic mu o sobie nie mówiła, a jednak się spotykali. Głównie po to, by mogła wziąć od niego owy proszek , po którym myślała, że czuję się lepiej. Zresztą poznała też jego towarzystwo i czuła się w nim dobrze. Nie mówiąc nic o sobie, tylko się śmiała z ich historii i czuła, że wreszcie nie jest sama. Uzależniła się od narkotyków i alkoholu wśród nich. Jej rodzice nie wiedzieli nic. Lecz i nie wszystko trwa wiecznie. Pewnego dnia zabrakło jej pieniędzy na proszek. Nafaszerowała się więc lekami, które znalazła w domu. Straciła przytomność i nie mogła się obudzić. Taką znaleźli ją rodzice. Trafiła na odwyk. Nie powiedziała nic o grupie, która nie chciała mieć z nią nic wspólnego. I znowu stała się zamknięta w sobie, chociaż tak prawdę powiedziawszy przed nikim nigdy się nie otworzyła. A gdy tylko wróciła z odwyku, zbuntowała się i uciekła z domu... Znalazła sobie wpierw przytułek, potem pracę, z której załatwiła własne mieszkanie.. a potem po pewnym czasie mieszkania samej postanowiła się zmienić w stosunku do ludzi.. Stąd też trafiła do Wretched & Divine
This only dream. Your dream. You shouldn't afraid
own imagination. You should dominate over it.
Artystyczna dusza. Nieśmiała. Marzycielka. Nieufna do ludzi. Pragnąca ciepła, przyjaźni, miłości. Oddana komuś, kto jest dla niej ważny. Lojalna. Szczera. Nieprzewidywalna. Spokojna, ale i czasem szalona. Momentami agresywna. Często smutna. Często nieobecna. Chętna na wszelkie szaleństwa i wyzwania. Boi się zaufać komuś, aby przypadkiem się nie zawieść. Boi się odrzucenia, kolejnej nie akceptacji. Szybko się przywiązuje. Zmiany jej nie przeszkadzają (no może czasem). Odważna w głębi siebie. Inteligentna. Nie lubi obrażać innych. Zazwyczaj trzyma się na uboczu. Lubi pomagać, choć często jej nieufność i chęć pomocy kłócą się ze sobą. Wrażliwa, ale nauczyła się nie przejmować krytyką ze strony innych. Swoje prawdziwe uczucia, często chowa w głębi siebie. Nie lubi być do czegoś zmuszana. Nie lubi ludzi zbyt pewnych siebie, egoistycznych, narcystycznych. Nie lubi, gdy ktoś bez skrupułów komuś sprawia krzywdę.
Coś dodatkowego:
* kocha rysować. Właściwie nie rozstaje się z ołówkiem i blokiem rysunkowym. Ma talent do rysowania, który objawia się tym, że dziewczyna nie panując nad tym rysuje wszystko, co widzi po raz pierwszy, jak i wydarzenia, które przeżyła. Wtedy też wpada w trans i nie może przerwać.
* uwielbia spacerować. Zwłaszcza nocą. Bo przecież, jak to ktoś powiedział.. nocą najlepiej się myśli.
* lubi muzykę, ale i nie zna się na niej, dlatego też można zapodać jej każdą możliwą nutę, każdego gatunku.
* jej hobby drugim po rysowaniu jest pisanie. Od czasu do czasu białowłosa piszę jakieś opowiadanie, lecz nigdy nie dzieli się z nim światem
* lubi czytać, zwłaszcza fantastykę, bo uważa, że przy niej najlepiej odcina się od rzeczywistego świata
* jej ulubionym alkoholem była wódka, ale teraz dziewczyna raczej unika picia. Może pod namową da się do niego namówić, tak samo jak i do palenia
* lubi zwierzęta, ale chociaż chciała mieć kiedyś psa, takowego nigdy nie miała. I co dziwne zawsze wyglądało, że ma do zwierząt dobre podejście
* nie uważa się za wierzącą, ale nie jest też tak, żeby wierzyła, że nic nie istnieje. Sądzi, że jakoś musiał ten świat powstać, ale jak.. tego się nie stara odkryć.
* nigdy nie miała chłopaka, ani dziewczyny. Całowała się tylko po alkoholu i narkotykach, czego nie pamięta.
KP może ulegać zmianie, zwłaszcza, że brakuje mi zdjęć... aa i jak ktoś chcę wątek to bardzo chętnie... :)

















